Blog > Komentarze do wpisu
"Z opuszczoną głową, powoli..."

Dalej było "...idzie żołnierz z niemieckiej niewoli". To akurat już nie pasuje. Ale ta opuszczona głowa, smętna albo wkurzona mina - tak głównie wyglądały twarze Miners po finale. Tak, wiem że piszę z "zaledwie" tygodniowym opóźnieniem, ale jakoś nie było nastroju, żeby poruszać ten temat. Zresztą teraz też nie ma - ale obserwowałem przed chwilą równie bolesną porażkę. Lewis Hamilton - 7 punktów przewagi nad drugim zawodnikiem w klasyfikacji, w wyścigu można zdobyć maksimum 10. Wystarczyłoby, żeby dojechał piąty. A tu proszę... błędy + pech i skończył wyścig na siódmym miejscu. Sensacyjne zwycięstwo debiutanta było o włos - ale właśnie tego włosa zabrakło. Tak jak nam.

Nie wiem czy ma sens pisać o samym meczu. Czy nie byliśmy dość skoncentrowani? Mieliśmy gorszy dzień? Może zbyt spięci? Nie wiem, nie ma sensu już tego roztrząsać. Grunt że gładko przegraliśmy 0:18. Zawiedliśmy naszych niezawodnych kibiców, zawiedliśmy siebie przede wszystkim.

Wszyscy mówią: ale przecież to sukces, drugie miejsce w debiutanckim sezonie, takie tam pierdoły. Nie. Żeby zostać mistrzem trzeba wygrać mecz finałowy, on jest istotą i podsumowaniem, w momencie kiedy wychodzi się na boisko w tym właśnie meczu cała reszta sezonu - choćby najwspanialsza - przestaje mieć znaczenie. Masz prawo wygrać, masz prawo przegrać, każde "ale" może zostać wykorzystane przeciwko tobie.

Przegrywanie jest do dupy.

niedziela, 21 października 2007, ijonus

Polecane wpisy

  • Mission not so impossible: Eagles - Miners 13:16!

    Przed obecnym sezonem wydawało się, że pokonanie Eagles będzie niemożliwe. Potem, w pierwszym meczu omal co nie wygraliśmy, okazało się że nie taki Orzeł strasz

  • Czy koło się zamknie? / Zmiany

    Półtora roku temu (plus jakieś 2 dni) niejako zaczęła się moja przygoda z futbolem. Wybrałem się do Warszawy na turniej organizowany przez Eagles na boisku Mary

  • Operacja "Rewanż" pt.1

    Tak jak mówiłem - do trzech razy sztuka. Wreszcie udało się przełamać złą passę z Devils, po dwóch porażkach wreszcie zwycięstwo! Niskie, bo niskie - 13:12 - al

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
pla2ma
2007/10/24 22:28:20
Wygrywanie też bywa suabę. Ważne, że za rok kolejny finał :)